— Skąd jesteś? — Z Polski!

Rozpoczęcie zlotu skautowego „Roverway”. W tłum zostały wypuszczone piłki z flagami wszystkich uczestniczących państw.

Parę miesięcy temu znajoma zadała mi pytanie „Jak ludzie za granicą reagują jak mówisz im, że jesteś Polką?”. Odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że najczęstszą reakcją jest „O! Czeszcz! Byłem kiedyś w Krakowie na wycieczce szkolnej! Przepiękne miasto!”. Wtedy na ogół zaczyna się żywa rozmowa na temat krakowskich zabytków. Statystycznie drugą najczęściej padającą odpowiedzią na moją narodowość jest „O KURWA!” (och, jak błyskotliwie i oryginalnie). Za każdym razem jednak staram się odpowiedzieć na to żartem lub uśmiechem, w końcu nie zostało to powiedziane w złej intencji, a właśnie w celu przełamania lodu.

Wpadłam ostatnio na pomysł wzięcia do kupy najbardziej oryginalnych reakcji na to, skąd pochodzę. Wiec bez zbędnego przedłużania:

(UKRAINA)
— Skąd jesteś?
— Z Polski.
— (z wyraźnym zdziwieniem) To co Ty tu robisz? Czemu mieszkasz TUTAJ?

To zdecydowanie była najczęstsza reakcja/odpowiedź w zamierzchłych czasach kiedy jako dziecko, rodowita Polka, mieszkałam z rodzicami na Ukrainie. Zdawałam sobie sprawę z tego, że nie byłam codziennym zjawiskiem. Tak jak niecodziennie spotyka się niemieckie dzieci w Polsce mówiące płynnie i bez akcentu po polsku.

(ANGLIA) W pracy.
— To z jakiego stanu jesteś?
— Nie jestem ze Stanów. Jestem z Polski!
— Cooo? Wszyscy tu myślą, że jesteś ze Stanów! Masz strasznie amerykański akcent! BRANDON! Słyszałeś, że Dżoana nie jest Amerykanką?
(Brandon mierzy mnie wzrokiem z niedowierzaniem)
— Co nie? Jest Polką!
— (Brandon) NIE, NIE JESTEŚ!

Zawsze mi miło jak ktoś mnie bierze za native speaker’a. Przyznaję, pop-kultura i nauczycielka angielskiego, która mieszkała w Stanach, odcisnęły piętno na moim angielskim.

(NORWEGIA)
— Skąd jesteś?
— Z Polski.
— Ojej, wiesz, jakiś czas temu zatrudniłam takiego Polaka do pomocy. Matko, jaki był beznadziejny! Nie znał języka, nie robił nic, o co się go poprosiło (…)

Tu następuje monolog na dwie minuty o złym pracowniku z Polski. Po mojej stronie niezręczność sięgała zenitu. Bo co mam na to odpowiedzieć? „Przepraszam za rodaka, z którym nic, poza paszportem, mnie nie łączy?”

(BELGIA) Sytuacja nie moja, ale przyjaciółki.
— Skąd jesteś?
— Z Polski.
— O! Sprzątasz?
— Nie. Studiuję chemię.

Tak, mnie też o to wiele razy pytano. Jednak nigdy nie miałam na to tak dobrej odpowiedzi jak „studiuję chemię”. Tylko „zwiedzam”, albo „studiuję grafikę i pracuję w McDonald’s”.

(HOLANDIA) Rozmowa z Francuzką. Byliśmy całą grupą harcerzy
— Hej, jesteście z Polski?
— Tak! Miło poznać!
— Hej, słuchaj, mój dziadek był Polakiem i mam po nim nazwisko. Ono coś znaczy po polsku?

Dziewczyna była bardzo rozczarowana, gdy się okazało, że „Kulawik” nie znaczy „odważny jak lew”.

Osobnym zbiorem sytuacji jest kontrola paszportowa kiedy latam z Anglii do Norwegii. Za każdym razem muszę przechodzić przez przeuroczy wywiad, który ma na celu… Nie mam pojęcia co. Jedyne, co przychodzi mi do głowy to tworzenie statystyk, bo naprawdę wątpię, żeby na podstawie kilkuminutowej rozmowy można było zawrócić kogoś na granicy. Jak się te minuty pomnoży przez liczbę pasażerów, robi się konkretny czas oczekiwania. Za każdym razem jest to upierdliwe.

— Dzień dobry. Skąd Pani podróżuje?
— Z Londynu Stansted.
— Brytyjka?
— Polka.
— Dokąd pani podróżuje?
— Do Sandefjord.
— Do pracy?
— Nie, odwiedzić chłopaka.
— Chłopak Polak?
— Nie, Norweg. Sandefjordczyk.
— Ma Pani pieniądze na pobyt? Ile?
— Mam. 4000 koron na koncie.

I jak już się udowodni, że jest się „godnym” przekroczenia granicy, można iść na pociąg.

(NORWEGIA) Na imprezie.
— (Do Mortena) Skąd ona jest?
— Z Polski. Spędza wakacje w Norwegii.
— Łooo, widzę, że wreszcie znaleźliście kogoś do odmalowania obory!

Klasyk. Szufladka pt. Polka – sprzątaczka, Polak – robotnik. Nigdy nie spotkałam się z większą niechęcią względem Polaków (nie liczę internetu, ten rządzi się swoimi prawami). Jednak do ksenofobii w wersji soft zdążyłam się już przyzwyczaić.

I uwaga, wisienka na torcie! Ta sama impreza, co w poprzedniej historii. Traktować z przymrużeniem oka, gostek ostatecznie okazał się bardzo sympatyczny.
(RÓWNIEŻ NORWEGIA)
— Skąd jesteś?
— Z Polski.
— Hehe, ostatnio jak byłem w Krakowie, wylądowałem na izbie wytrzeźwień!

Współczuć? Gratulować? Roześmiać się? |

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s