#OurStreetsToo #ImHereForHer

Podczas jednej z dyskusji na Juliette Low Seminar, Shannon ze Szkocji powiedziała, że mężczyźni nie rozumieją tego, że kobiety boją się wychodzić z domu po zmroku. Że dla nas wiąże się to z o wiele większym ryzykiem i ona osobiście nigdy tego nie robi. Zabrałam głos. Wychodzę po zmroku prawie codziennie. Raz że dopiero wtedy kończę zajęcia an uczelni, a dwa że płacę za karnet na wspinaczkę poza godzinami szczytu, czyli mogę się wspinać jedynie do 16:00, lub po 21:00. Wybierając tę drugą opcję, muszę po ciemku przejść ulicę, przy której mieszkam, skręcić w absolutnie pustą o tej porze przecznicę, przejść przez park, minąć dworzec i dopiero jestem na miejscu. Idę wyprostowana, ze słuchawkami na uszach, patrząc przed siebie. Czuję się bezpiecznie. To jest mój chodnik, którego mogę używać kiedy mi się podoba. I moje ciało. Nie muszę dokładać żadnych starań, żeby nikt nie miał prawa go naruszyć.

25 listopada odbył się Światowy Dzień Eliminacji Przemocy Wobec Kobiet i tym samym rozpoczął się szesnastodniowy czas aktywizmu na rzecz walki z przemocą ze względu na płeć.

Z tej okazji opowiem Wam pewną historię.

Akcja toczy się rok temu. Zdaje się, był to październik. Jadąc do swojego ówczesnego gniazdka, musiałam zaliczyć przesiadkę na New Cross. Wtedy często, korzystając z okazji, lub po prostu żeby nie czekać na przystanku bezczynnie, robiłam zakupy spożywcze w dyskoncie Iceland, czy w tanim warzywniaku u Turka. Feralnego dnia wybrałam ten pierwszy.

Przy wejściu po lewej stronie zobaczyłam płatki kukurydziane na przecenie. Wzięłam karton pod pachę. Dokładnie w tym momencie zorientowałam się, że przecież wcześniej tego dnia kupiłam plakat, który zostawiłam w odjeżdżającym właśnie autobusie! Wybiegłam ze sklepu w nadziei, że jeszcze go dogonię. Na próżno. Już na zewnątrz dotarło do mnie, że cały czas mam pod pachą ten karton płatków! Dogonił mnie ochroniarz sklepu. Było mi potwornie głupio. Zdałam sobie sprawę z tego, jak to musiało wyglądać dziewczyna wchodzi do sklepu, chwyta płatki i wybiega. Zaczęłam się tłumaczyć, że zostawiłam coś w autobusie, zapomniałam że trzymam te płatki i wcale nie chciałam ich ukraść. Na szczęście mi uwierzył. Pogodziłam się ze stratą plakatu i czerwona jak burak wróciłam do Icelandu kontynuować zakupy.

Stojąc przy kasie słyszę za plecami męski głos:

No mówię do Ciebie! Co, nagle mowę Ci odjęło?!

Obracam się i widzę co następuje. Za mną w kolejce stoi mniej więcej piętnastoletnia dziewczyna, za nią mężczyzna, na oko ponad 30 lat. Na pewno nie są to ojciec i córka on czarny, wysoki, dobrze zbudowany, ona drobna, biała. Może ta dziewczyna tylko wygląda tak młodo? Może oni są parą? Obserwowałam, analizowałam. Mężczyzna cały czas ją zagadywał, mówił że jest śliczna, seksowna, próbował się umówić. Ona starała się go ignorować, była wyraźnie przestraszona.

„Okej, jak typ się jeszcze raz się do niej odezwie, interweniuję.” pomyślałam.

Długo nie musiałam czekać. Już kilka sekund po tym postanowieniu, oblech zaczął głaskać dziewczynę za uchem. Była przerażona.

Przepraszam, chyba widzi Pan, że dziewczyna czuje się wyraźnie niekomfortowo. Więc czy mógłby Pan przestać?! powiedziałam stanowczo.

Szczerze mówiąc, liczyłam na to, że mężczyźnie zrobi się zwyczajnie głupio, odwróci wzrok i wróci do robienia tego, po co tu przyszedł, czyli zakupów spożywczych. Niestety nie poszło tak gładko.

Przepraszam, z Tobą rozmawiam?! Pytał Cię ktoś?!
Proszę Pana, nie będę stać obojętnie jak na moich oczach molestuje pan nastolatkę, która wyraźnie sobie tego nie życzy!
„Przepraszam” gówniaro, za kogo Ty się masz żeby się do mnie w ogóle zwracać w taki sposób? na tym etapie facet zrobił się już konkretnie agresywny. Nie wiesz z kim zadarłaś, zaraz Ci coś pokażę, ZARAZ CI POKAŻĘ.

I w tym momencie zaczął grzebać w plecaku. W pierwszym odruchu zrobiło mi się gorąco. Zaraz wyciągnie pistolet! Typ ma pistolet! Właśnie taką śmierć Bóg dla mnie cały czas szykował kulka w łeb przy kasie w spożywczym. Jak to żałośnie brzmi!

W końcu wyciągnął z plecaka… Brytyjski paszport! Naruszając pół metra mojej przestrzeni osobistej zaczął mi nim wymachiwać tuż przed twarzą.

Z TYM BĘDZIESZ DYSKUTOWAĆ?! Z TYM SIĘ BĘDZIESZ KŁÓCIĆ?!

Byłam dość zdezorientowana. Co obywatelstwo ma z całą tą sytuacją wspólnego? Paszport pewnie nowy, skoro jest aż takim powodem do dumy. Wkładałam całą swoją energię w to, żeby nie pokazać, że się boję. Stałam prosto, patrzyłam mu w oczy, nie zrobiłam kroku do tyłu kiedy do mnie podszedł. Chyba mi się udało.

Mniej więcej wtedy zainteresował się nami ochroniarz. Zmierzył mnie wzrokiem i zapewne pomyślał „Esz, najpierw kradnie płatki, potem podskakuje większym od siebie”. I nagle pan amator nastoletnich dziewczyn zrobił się bardzo spokojny. Ściszył głos, uśmiechał się, twierdził, że wcale nie miał złych zamiarów.

Sytuacja w żadnym razie nie kwalifikowała się do zgłoszenia na policję. Ochroniarz został więc przy kasie aż skończymy zakupy. Zapłaciłam za te nieszczęsne płatki, zestaw baterii i kilka innych rzeczy i wybiegłam ze sklepu. Wiedziałam, że gdyby mężczyzna zechciał mnie gonić, mam w porywach dwie minuty przewagi czasowej. Czekanie na autobus na przystanku tuż przed dyskontem wydawało się fatalnym pomysłem, więc pobiegłam w kierunku kolejnego. Biegnąc zdałam sobie sprawę z tego, że mam na sobie bardzo charakterystyczny kolorowy islandzki sweter. Zdjęłam go, wpakowałam do plecaka, obejrzałam się za siebie, kontynuowałam bieg. Czekanie na mój autobus nie wchodziło w grę, musiałam wsiąść w pierwszy lepszy mimo tego, że byłam pewna, że gościa zgubiłam.

Wsiadam, zajmuję miejsce z tyłu. Rzucam ostatni raz okiem na tłum na przystanku i dostrzegam… TEGO MĘŻCZYZNĘ. Czyli jednak mnie gonił. Klęłam pod nosem. Jak to możliwe?! Przecież tyle razy się oglądałam… Jak tylko mnie zobaczył, wsiadł do tego autobusu, a ja taktycznie wyskoczyłam tylnymi drzwiami. On zorientowawszy się, również wysiadł. Udało mi się wejść i odjechać w ostatniej chwili. Co za ulga…

***

No dobrze, ale jaki z tej historii jest morał?

Czy najadłam się strachu? OJ TAK.
Czy osobiście coś zyskałam? No nie.
Ale czy zrobiłabym to jeszcze raz wiedząc, że ratuję jakąś nieznajomą dziewczynę przed nieobliczalnym oblechem? Bez chwili zawahania!

I wy też, drodzy koledzy i koleżanki z internetu REAGUJCIE. Reagujcie i zadbajcie przy tym o swoje bezpieczeństwo, nie bierzcie ze mnie przykładu. Jeśli ten apel uratuje przynajmniej jedną osobę przed niechcianym podrywem lub dotykiem, mój cel zostanie osiągnięty. Trzymajcie się ciepło! |

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s