Językowy survi… savoir vivre | Ryga

Nie miałam najmniejszych problemów z odnalezieniem się w centrum Rygi. Wszystkie tabliczki informacyjne były w co najmniej dwóch, a najczęściej w trzech językach – rosyjskim, angielskim i łotewskim. W tej kolejności.

Dokonawszy już tej obserwacji, kupiłam w Kościele Św. Piotra bilet wstępu na wieżę widokową. Weszłam do windy wraz z kilkoma innymi turystami. Pani windziarka nacisnęła przycisk, drzwi się zamknęły i dźwig ruszył. Uwięzieni na trzydzieści sekund, byliśmy, chcąc nie chcąc, skazani na swoje nawzajem towarzystwo. Para, jak wynikało z ich rozmowy – z Rosji, zaczęła rozmowę między sobą:

Na tej Łotwie czuję się normalnie jak u nas w Rosji. zaczął chłopak.

Zupełnie! podchwyciła dziewczyna. Wszystkie napisy po rosyjsku, wszystkie atrakcje tak pomyślane pod rosyjskich turystów…

ABSOLUTNIE NIE! wtrąciła się windziarka.

Nadal nie udało mi się ustalić, czy była tam zatrudniona dla tak zwanego „porządku”, bo jeszcze przyjezdni by się rozwydrzyli i wydawałoby im się, że mogą tak sami sobie przycisk w windzie nacisnąć, czy dla powiewu specyficznego, wschodnioeuropejskiego folkloru.

Łotwa to Łotwa, drogie dzieci. To dumne, niepodległe państwo i nie życzę sobie w jego stronę takich odzywek! zrugała ich. Po rosyjsku.

Turyści zamilkli, a ja zmarszczyłam brwi. Przecież nie powiedzieli nic obraźliwego, nie zanegowali nawet niepodległości Łotwy. Podzielili się jedynie osobistymi, dość trafnymi obserwacjami.

Już na początku pobytu w Rydze przyjęłam strategię mówienia po angielsku, a przygoda w windzie jeszcze mnie w tym utwierdziła. Bałam się, że zaczynając rozmowę po rosyjsku, mogę zostać źle odebrana, w końcu to język oprawcy. Jednak niemal za każdym razem się łamałam. Na ulicy dało się usłyszeć oba języki, ale dominował wyraźnie rosyjski. Osoby które były na oko starsze ode mnie o więcej niż pięć, dziesięć lat, miały wyraźny problem z komunikacją po angielsku. Patrzyłam na ich zakłopotanie i nieudolne próby migania wiedząc, że mogę w każdej chwili położyć kres ich cierpieniom i przyznać się do tego, że znam rosyjski.

Ale tego nie robiłam.

Byłam w na Łotwie tylko na weekend i niestety trafiłam na parszywą pogodę. Cały czas padało i było zimno, a ja chodziłam szybkim krokiem od dachu do dachu. W końcu nastała pora obiadowa i w związku z tym przebiegłam się w tym deszczu do najbliższego baru mlecznego. Nazwa lokalu po rosyjsku. Menu po rosyjsku. Menu na stolikach z łaskawym tłumaczeniem na łotewski (w nawisach i w jasnym odcieniu szarości). Kuchnia otwarta na lokal, kucharze i kucharki w średnim wieku rozmawiają po rosyjsku. Chcąc się upewnić, że pierogi ruskie są serwowane bez mięsa, zwróciłam się do jednej z nich:

Excuse me, are those dumplings with meat? spytałam po angielsku.

W odpowiedzi otrzymałam jedynie spanikowane spojrzenie, rozłożone ręce i bezradne zająknięcie. Wtedy to po raz pierwszy odezwałam się po rosyjsku.

Извините, эти вареники с мясом?

Pani odetchnęła z ulgą. Uśmiechnęła się i zaprzeczyła. Jeszcze przez chwilę prowadziłyśmy klasyczny small talk przyjezdnej i lokalnej, zapłaciłam i udałam się do stolika. Ach, jak ja tęskniłam za cenami z tej części świata! Najadłam się do syta za 1,80 € i dobrałam sok za 0,80 €.

Jedząc cały czas rozmyślałam o tym, jak olbrzymie piętno odcisnęły na tym narodzie lata przynależności do Związku Radzieckiego. O namacalnych konsekwencjach, z którymi mierzyć się będą jeszcze co najmniej dwa pokolenia. Rosyjski jest na Łotwie językiem telewizji, popkultury. Tym, w którym będziesz oglądać filmiki na YouTube, w którym emitowany jest Cartoon Network i którym będziesz się posługiwać w sklepie. Łotewski to język elegancki. To w nim prezydent będzie wygłaszał orędzia, w nim zaśpiewasz hymn. Jego Twoje dzieci będą uczyć się w szkole na lekcjach historii i literatury. Nauczycielka informatyki najpewniej będzie wykładać swój przedmiot po rosyjsku, tak samo matematyk, gdyż właśnie ten język jest dla nich tym naturalnym, „ojczystym”, tak samo jak dla jednej trzeciej populacji kraju. Mimo ustawy o ochronie języka, o której powiem za chwilę, tak to wygląda w praktyce.

Podzieliłam się swoimi przemyśleniami na Instastory i natychmiast otrzymałam dwie odpowiedzi. Jedną od Ukrainki zdziwionej moimi rozterkami. „Ja jak byłam na Łotwie cały czas mówiłam po rosyjsku i nie miałam takich dylematów moralnych, nawet o tym nie myślałam.”. Drugą od Polki, dziewczyny Białorusina. Napisała, że rosyjski jest jego pierwszym językiem, a białoruski brzmi jego zdaniem potwornie żenująco, „wiejsko” i prowincjonalnie. Chłopak rozumie ten język, ale nie potrafi się nim posługiwać i na dłuższą metę męczy go jego słuchanie.

Wieczorem poszłam jeszcze na targ i do cerkwi. Na targu nie słyszałam ani słowa po łotewsku, toteż się nie szczypałam i swobodnie rozmawiałam ze sprzedawcami po rosyjsku. Nazwy produktów jednak zapisane były po łotewsku.

Właściciel tego straganu obsłużył przede mną po rosyjsku dwie grupy klientów. Jednak wszystkie nazwy produktów ma wypisane po łotewsku.

Do cerkwi trafiłam akurat na nabożeństwo. W języku rosyjskim. Nie wolno było robić zdjęć, więc oczywiście ten zakaz uszanowałam. Łotwa jest niesłychanie ciekawym przypadkiem jeśli chodzi o religię. 60% mieszkańców tego kraju deklaruje się jako osoby wierzące. 20,1% jako protestanci, 19,1% jako katolicy, a 16,5% jako prawosławni.

Co więc w kierunku ochrony języka robi rząd? Z ogromnym nabożeństwem traktuje się tu ustawę o ochronie języka z roku 1999. Uczelnie finansowane przez państwo zobowiązane są wykładać tylko i wyłącznie w języku łotewskim, naukę w innych językach można pobierać na uczelniach prywatnych. W roku akademickim 1995/96 po łotewsku uczyło się 60,3% studentów, w 2003/04 było to już 70,3%, a w 2007/08 już 73,4% [źródło]. Nie udało mi się znaleźć danych na ten rok, ale o ile ten trend się utrzymał (wzrost o 3% co 4 lata), w tej chwili jest to już ponad 82%. Ponad, bo obecni studenci pierwszego, drugiego i trzeciego roku urodzili się już po wejściu w życie ustawy o ochronie języka. Nie potrafię przewidzieć jej dokładnych konsekwencji, ale jestem pewna, że nie pozostało to bez wpływu na krzywą na wykresie.

Akademia Nauk, czyli ryski Pałac Kultury.

Telewizja publiczna jest zobowiązana do nadawania w języku łotewskim, jednak kanały prywatne i zagraniczne mają w tym temacie absolutną swobodę. Jedyna Łotyszka którą znałam osobiście przed wyjazdem do Rygi mówiła, że ona nauczyła się rosyjskiego z telewizji. W końcu po co tłumaczyć kreskówki na łotewski i narażać się na koszta, skoro można je emitować po rosyjsku i dwujęzyczne dzieci nie będą miały problemów ze zrozumieniem ich? Wyobraźcie sobie, że Polska jest w takiej sytuacji. „Domisie” są emitowane po polsku, a „Hannah Montana” po rosyjsku. Który serial wybierze dziecko? I na który język w związku z tym będzie eksponowane? Inaczej sytuacja wygląda jeśli chodzi o kina. Tam filmy grane nie po łotewsku zostały zepchnięte na margines i do podziemia.

Na obecnej polityce językowej cierpi cała wyłącznie rosyjskojęzyczna jedna trzecia kraju. Co trzeci obywatel Łotwy nie może załatwić sprawy w urzędzie w ojczystym kraju, w swoim ojczystym języku, nawet jeżeli pierwszym językiem urzędnika jest również rosyjski. Nie może zobaczyć filmu z rosyjskimi napisami o innej porze niż czwartek, 10:25. Nie może też rozpocząć studiów na państwowej uczelni, a nie zawsze jest dość zamożny, żeby pozwolić sobie na studia prywatne. Chyba że bardzo szybko przyswoi Łotewski.

A przecież nikt tych ludzi nie pytał, czy chcą być mniejszością językową.

Jak by na tę sprawę nie spojrzeć, nie mogę nie sympatyzować z którąkolwiek ze stron. Lata przynależności do ZSRR podzieliły Łotyszy na dwa chcąc, nie chcąc, zwalczające się i dążące do dominacji obozy językowe. Możliwych scenariuszy na przyszłość jest kilka. Być może w końcu jedna ze stron zostanie ostatecznie zdominowana, aż ostatnie pokolenie mówiące w danym języku wymrze, a ich potomkowie będą się posługiwać wyłącznie tym drugim. Albo Łotwa uzna język rosyjski za drugi język urzędowy i te dwa będą pokojowo i równolegle koegzystować, jak to ma miejsce w wielu krajach na świecie. Albo jeszcze wiele pokoleń będziemy obserwować przeciąganie liny, szczucie jednych na drugich i walkę o przestrzeń życiową dla swojej ojczystej mowy. |

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s